wtorek, 4 marca 2014

So fucking special

"W zyciu piekne sa tylko chwile"

Istnieje niekonczaca sie paleta chwil? Czy moze ilosc tych wartych zapietania jest zwyczajenie policzalna i wyczerpywalna?


Mam zyciowy problem: czy laczenie sie w pary i plodzenie potomostwa jest dobre? Czy mozemy tej nowonarodzonej istocie dac cos wiecej procz nadzieji przezycia tych pieknych chwil? - a jezeli nie, to - czy te wszystkie piekne chwile sa warte tego genetycznego pasazera pod postacia dziejowo pokoleniowo transcedentalno - emocjonalnej pustki?